Recenzja Death Stranding

Spisie treści:

Anonim
Przejrzyj informacje

Platforma: PlayStation 4

Czas gry: 42 godziny

Po latach gadania, zwiastunów, zdezorientowanych śmieci prasowych, występów celebrytów i ogólnych spekulacji na temat tego, czym tak naprawdę będzie Death Stranding, w końcu musimy zagrać w tę grę i poskładać nasze myśli. Gra AAA od Hideo Kojimy (seria Metal Gear Solid) wzbudziła wiele szumu i zmyliło oczekiwanie, jak powinna wyglądać gra masowa - i chociaż graliśmy w tę historię, celowo pominęliśmy większość szczegółów narracji z tej recenzji, aby zachować jak najmniej spoilerów. Wystarczy powiedzieć, że uważamy, że warto było czekać od momentu jej ogłoszenia w 2016 roku.

Angielski poeta Percy Bysshe Shelley dyskutował kiedyś o bezludzkim majestacie Mont Blanc, opisując góry jako „zaludnione tylko przez burze” - miejsce nieskażone kontaktem z ludźmi, śnieżne nieskażone naszym próżnym śladem stóp. Pomysły te są tak nieodłączne dla medytacyjnej natury Death Stranding, że rodzą cichą melancholię, dociekliwe rozważanie teraźniejszości, które w innym kontekście wydawałoby się niewiarygodnie uważne.

  • Sprawdź także naszą recenzję Call of Duty: Modern Warfare
  • Oto nasza recenzja Nintendo Ring Fit Adventure
  • Przeczytaj naszą recenzję Borderlands 3

Wypełnienie szczeliny

Siła, która przywołuje to kuszące poczucie melancholii, jest zakorzeniona w wszechobecnej samotności związanej z dostawcą Samem Porter Bridges, narzuconym sobie wyrzutkiem bez powiązań ze światem - ani nikim.

Bridges zamieszkuje Amerykę, która pozostaje rozbita dzięki tajemniczemu zjawisku znanemu jako Death Stranding, które doprowadziło do całkowitego rozpadu społeczeństwa. Z popiołów instytucje mające dobre intencje próbują ponownie połączyć kraj, rozbudowując osobliwy system komunikacyjny zwany siecią chiralną, gdzie tragarze dostarczają ładunki do odległych stacji w zamian za rekrutację ich jako członków nowo utworzonego UCA (United Cities of America) .

Jednak gdy sieć zaczyna wypełniać luki powstałe w następstwie Strandingu Śmierci, wzrost ilości dziwnego materiału znanego jako „chiralium” powoduje, że dziwne zjawiska środowiskowe nękają świat. Prowadzi to do gwałtownego wzrostu aktywności obcych BT, wzrostu liczby nieuczciwych odłamów zwanych MULE, a motywy osób o pozornie życzliwych intencjach zlewają się w bulgoczącą szarą strefę, gdy terrorysta Homo Demens zaczyna ujawniać wewnętrzne potwory w każdym jeden z nas.

Pierwsze godziny gry są dość zagmatwane, a każde objawienie sprzyja nowym dwuznacznościom. Pod względem mechanicznym początek najczęściej wymaga przemierzania trudnego terenu przy jednoczesnym zachowaniu delikatnego ładunku w nienaruszonym stanie. Gdy przekraczasz nieprzejezdne otchłanie i wijące się rzeki, mimowolnemu zejściu w samotność przeciwstawia się powaga, która wbrew sobie jest dość ciepła.

Zaczynasz rozmyślać, a nawet medytować, tu i teraz, a świat wokół ciebie rozmywa się, miękkie odcienie pokrywają surowe powierzchnie. Historia jest, przynajmniej na początku, całkowicie wyparta przez emocjonalną obecność i chociaż trajektoria staje się coraz bardziej liniowa w miarę postępów w końcowej fazie gry, początek jest szeroko otwarty, zaśmiecony pobocznymi zadaniami i ukrytymi sekretami, które można odkryć w drugiej rozgrywce. .

Magiczne w tym wszystkim jest to, że pięknie podsumowuje to, co kryje się w rdzeniu tematycznym Death Stranding: jawna posępność tego dekadenckiego świata ostatecznie rodzi prawdę, że szczera beznadziejność jest niemożliwym wyczynem. Nadzieja jest ludzką nieuchronnością, nieubłaganym wytworem istnienia wbrew woli losu. Tak więc ta dystopijna parodia, która pochłonęła żarłocznie niezliczone niewinne osoby, jest zawsze obecna, ale bardziej jako powód do wytrwania niż powód do poddania się. stan bardziej zgodny z przywracaniem.

Piękno i parodia

Całe doświadczenie Death Stranding jest głęboko filmowe. Postacie są przedstawiane tak, jak byłyby w filmie, a nawet gra z chwili na chwilę jest ujęta w ramy, jakby każdy z osobnych ujęć został dobitnie wyreżyserowany.

Łatwo jest przypadkowo przypisać głównemu wydawnictwu etykietę „wspaniałe efekty wizualne”, ale Death Stranding naprawdę na to zasługuje - nie ze względu na realizm, liczbę klatek na sekundę czy jakikolwiek techniczny żargon, ale ze względu na to, jak niezachwianie jest wyjątkowe zarówno pod względem stylistycznym, jak i tonalnym. To, podobnie jak gry Metal Gear w przeszłości, może zmienić sposób prezentacji gier. To ewolucja estetyki, dojrzewanie formy, wstrząsająco piękna i kusząco okropna.

Weźmy na przykład wczesną scenę, w której ptak jest gwałtownie szarpany w uparte szpony śmierci: zostaje uderzony przez Timefall, osobliwą formę opadów, które powodują, że wszystko, z czym ma kontakt, szybko się starzeje.

Krytyka środowiskowa Death Stranding jest odważnie mało subtelna, a sama natura jest o wiele bardziej okrutną kochanką niż jakikolwiek inny rodzaj wrogów. W rzeczywistości w każdym scenariuszu możesz wystrzegać się przemocy w celu skradania się - deszcz jest Twoim najbardziej zdradliwym wrogiem, obok anomalnych stworzeń znanych jako BT, które przyciąga.

Odłóż broń

Walka z wynurzonymi jest o wiele bardziej interesująca niż walka z ludźmi, która jest zadziwiająco niewygodna w porównaniu z ukrytymi trasami. Jednak w przypadku BT jest to bardzo kuszące w połowie gry. Wcześniej jedynym prawdziwym sposobem na ich oddziaływanie jest rzucanie w nich granatów własnej krwi lub używanie słabego pistoletu, który regularnie napełnia kropelki krwi kulami.

Są to przeważnie dość powolne spotkania, ale kiedy zostanie opracowana nowa funkcja dla twoich spinek do mankietów - kajdanki, które pozwalają wywołać menu główne i uzyskać dostęp do informacji o ładunku, zadaniach, mapie świata i poczcie - możesz potajemnie podejdź do wynurzonych i odetnij pępowinę, uziemiając ich w rzeczywistości.

Jednak BT są niewidoczne. Jedynym sposobem, aby je wyczuć, jest poleganie na BB, dziecku zamkniętym w kapsule podłączonej do twojego kombinezonu. Ten BB, czyli dziecko-mostek - pomost między żywymi a umarłymi, jak to ujął Deadman Guillermo Del Toro - zasila mechanizm podobny do wachlarza przymocowany do twojego ramienia, który zaczyna dziko warkotać, gdy zbliżasz się do wynurzonego.

Wstrzymując oddech i ostrożnie posuwając się naprzód, będziesz w stanie posuwać się naprzód bez zaskoczenia i mieć możliwość przecięcia sznurka, wysyłając go w jedną stronę do krainy umarłych.

Monotonia w wzniosłość

Jednak to, co czyni Death Stranding naprawdę wyjątkowym, nie ma nic wspólnego z walką. W obliczu niezliczonych wyobrażeń apokaliptycznych zachodów słońca, Death Stranding sprzyja niesamowitej monotonii. Jesteś dosłownie dostawcą, którego zadaniem jest transportowanie ładunku z jednej stacji na drugą. Musisz zarządzać swoim ładunkiem w sposób, który się równoważy - zbyt duży ciężar po lewej stronie, a będziesz ciągle uderzać prawym spustem, aby zachować stabilność, spowolnić postęp i prawie w nieskończoność zakończyć paskudnym upadkiem, uszkadzając ładunek i zmniejszając ilość polubień - rodzaj waluty wyrównującej zapewnianej przez innych graczy i NPC - otrzymujesz po przyjeździe.

Ta ciągła potrzeba zachowania równowagi, upewnienia się, że poruszasz się stabilnie naprzód bez uderzania w pokład, sprawia, że ​​wszystkie przemierzania mają znaczenie. Nie możesz po prostu trzymać analogowego drążka do przodu, przygotowując filiżankę kawy. Nieuchronnie upadniesz. To, w połączeniu z koniecznością użycia skanera przymocowanego do ramienia, sprawia, że ​​badanie terenu w całości jest nieodzownym przedsięwzięciem przed wyprawą.

W miarę postępów w grze stopniowo uzyskujesz dostęp do jeszcze większej liczby procedur planowania, takich jak prognozy pogody, które sprawiają, że wyznaczanie tras jest jeszcze bardziej pozornie monotonne, ale dziwnie urzekające. Wkrótce przekonasz się, że religijnie używasz funkcji topograficznych mapy - naciśnięcie panelu dotykowego i przechylenie kontrolera umożliwia analizę wysokości i surowości terenu - w połączeniu z metodami aktywnego unikania Opadania Czasu, pozostawania poza obozami MULE i unikania wynurzonych.

Ten rodzaj wyrachowanych przygotowań może skończyć się czymś, co wygląda na niepotrzebnie długą wędrówkę, ale planowanie na równym terenie i jak najmniejsza liczba spotkań z wrogami świadczy o starym przysłowie o żółwiu i zającu, i robi to w taki sposób, że ten pierwszy wydaje się tym bardziej pociągający.

Pod względem złożoności mechanicznej Death Stranding jest skrupulatnie skomplikowany, ale w jakiś sposób zachowuje fascynująco funkcjonalne systemy. Interfejs użytkownika jest stylowo dyskretny pomimo ilości informacji, które musi przekazać. Nowe mechaniki i funkcje są wprowadzane regularnie w całej grze - niektóre pasywnie, co doskonale nadaje się do stopniowego rozwoju - a jednak nic nie jest nigdy apodyktyczne ani bezwartościowe.

Niewidoczne połączenia

Każdy przedmiot, który zapewnia gra, ma zastosowanie, a trwałość struktur online sprawia, że ​​umieszczanie ich jest tym ważniejsze. Na przykład drabina umieszczona w twoim świecie pojawi się w światach innych graczy i może być tym samym narzędziem, którego desperacko potrzebuje inny tragarz, który utknął w rutynie. W tym celu ten szczęśliwy tragarz może nagrodzić Cię tyloma polubieniami, ile uzna za stosowne, zwiększając Twoją rangę i przybliżając Cię do prestiżowego tytułu „The Great Deliverer”.

Po ukończeniu Death Stranding możesz kontynuować tworzenie struktur we wczesnych obszarach, niewidocznie pomagając nowicjuszom, którzy wyruszają w ich własną misję, aby ponownie uczynić Amerykę całością. To dość szczególna rzecz, ponieważ umieszczanie konstrukcji i pozostawianie znaków ostrzegawczych lub zachęcających to jedyne dostępne elementy online. Niemożliwe jest, aby toksyczność jątrzyła się na tym świecie, pomimo tego, jak bardzo jest zniszczony i opuszczony. Nadzieja trwa.

Historia Death Stranding jest częściowo pozornie zagmatwana. Jednak nic nie zdradzając, zawiązuje ostateczne węzły uczonymi rękami wytrawnego żeglarza - splatając bezproblemowo swoje pasma. Prawie wszystkie postacie są głęboko fascynujące, z wyjątkiem jednego związku, który nie do końca trafia w sedno - bardziej dlatego, że inni są tak łatwo organiczni, niż dlatego, że w rzeczywistości jest nieinteresujący.

Wszystkie postacie grają znakomicie, a osobowości takie jak Norman Reedus, Lea Seydoux i Guillermo Del Toro kradną serial - Troy Baker jest oczywiście typowo spektakularny. Punkty fabularne, choć czasem arbitralne na pierwszy rzut oka, są inspirujące i oryginalne. Cała narracja jest zszyta jak majestatyczna kołdra, a każda pojedyncza nić ma swoje równorzędne znaczenie w konglomeracie całości. To emocjonalna odyseja, w której tępe części służą tylko po to, by cię wciągnąć, zanim wybuchowe wybuchną.

Werdykt

Death Stranding to gra, w której monotonia jest z natury przesiąknięta niematerialnymi tematami niezwykłości. Na papierze to założenie nie powinno działać. Dostarczyciel, zrujnowany świat, zawikłany spisek skupiony wokół przygnębienia i nienormalnego Weird. Jednak w wykonaniu jest doskonały, niezachwianie pewny siebie i pewny swojego miejsca w duchu czasu.

To gra, doświadczenie, w którym introspekcja wywodzi się z daremnej konfrontacji z makrokosmosem rozkładającego się świata. To historia, w której beznadziejność jest źródłem i przeciwnikiem niewymiernego, niezrozumiałego pragnienia wytrwania.

Death Stranding to ekskluzywna konsola Sony PS4, a port PC pojawi się w połowie 2022-2023 roku.

  • Najlepsze nadchodzące gry 2022-2023: najbardziej oczekiwane tytuły na PS4, Xbox One i Switch
  • Sprawdź nasze wybory najlepszych gier na PS4